Sport.Goniec.pl > Skoki Narciarskie > Piotr Żyła nie owijał w bawełnę. Dobitnie podsumował pracę z Thurnbichlerem, poszło w świat
Bartosz Nawrocki
Bartosz Nawrocki 04.04.2025 22:46

Piotr Żyła nie owijał w bawełnę. Dobitnie podsumował pracę z Thurnbichlerem, poszło w świat

Piotr Żyła
Piotr Żyła. Fot. Rex Features/East News

Nie milkną echa odejścia Thomasa Thurnbichlera z funkcji trenera polskiej kadry skoczków. Po ostatnim konkursie w Pucharze Świata Dawid Kubacki i Aleksander Zniszczoł nie hamowali się, podsumowując pracę z Austriakiem. Teraz głos zabrał kolejny weteran, Piotr Żyła. Jego słowa obiegły cały świat.

Koniec ery Thurnbichlera. Nowy trener już ogłosił pierwsze decyzje

Tydzień temu, na specjalnej konferencji prasowej przed zawodami w Planicy pojawili się Adam Małysz i Thomas Thurnbichler. Prezes Polskiego Związku Narciarskiego zakomunikował zebranym dziennikarzom, że Austriak żegna się z kadrą A. Związek zaproponował szkoleniowcowi jednak pozostanie w strukturach polskiego związku, by ten mógł pracować z juniorami. Na decyzję Thurnbichlera wciąż czekamy. PZN dał trenerowi czas do końca tego tygodnia.

Za chwilę prezes PZN-u przekazał wszystkim, że jest już znane nazwisko następcy Thurnbichlera. Po zakończeniu obecnego sezonu funkcję pierwszego szkoleniowca objął Maciej Maciusiak. Ten zdążył już zapowiedzieć, że planuje przeprowadzić zgrupowanie jeszcze przed Wielkanocą.

Szkoleniowiec postanowił już, jak będzie wyglądać jego sztab. Cytowany przez Interię Maciusiak ogłosił, że będzie współpracował z samymi Polakami. To oznacza, że z kadrą A pożegnają się Mathias Hafele i Arvid Endler. Wyjątkiem jest Michal Doleżal, a więc trener pracujący indywidualnie z Kamilem Stochem.

Jedynym zagranicznym członkiem w sztabie kadry A będzie Czech Michal Doleżal, ale on u nas pracuje już tak długo, że w zasadzie możemy go traktować jak Polaka - wyjaśnił Maciej Maciusiak.

Nieco więcej planów zdradził w rozmowie z Faktem. Nowy trener Biało-Czerwonych przyznał, że pierwsze dwa miesiące treningów zostały już zaplanowane. Przed zawodnikami wymagający sezon olimpijski, bowiem już w przyszłym roku odbędą się zimowe igrzyska we Włoszech.

Pierwsze dwa miesiące treningów już mamy zaplanowane. Będziemy nad wszystkim razem pracować, także nad sprzętem, więc nie będzie żadnych tajemnic. Postaramy się, żeby wyniki były lepsze już w sezonie letnim. Musimy walczyć o to, żeby czterech zawodników pojechało na igrzyska - mówi Maciusiak.

Trener nie jest ślepy i widzi, że przed nim oraz jego podopiecznymi jest dużo pracy. Trzeba wyciągnąć polskie skoki z dołka, w którym te znajdują się od dwóch sezonów.

Przed sobą mamy bardzo ciężki sezon olimpijski. Wiemy, na jakim jesteśmy poziomie. Zrobimy wszystko, żeby podźwignąć polskie skoki narciarskie i walczyć o medale igrzysk olimpijskich na skoczni w Predazzo. Założymy sobie taki cel, żeby zdobyć co najmniej jeden. Żeby tego dokonać, przed nami ciężka praca całej grupy. Tylko współpracując możemy to zrobić - zaznaczył szkoleniowiec, cytowany przez Fakt.

Najpierw Świątek, a teraz to. Trzęsienie ziemi w tenisie, pięć dyskwalifikacji, w tym jedna dożywotnia

Kubacki i Zniszczoł przesadzili. A teraz takie słowa Piotra Żyły

Tuż po zakończeniu ostatniego konkursu w sezonie Pucharu Świata hamulców w ocenie pracy z Thomasem Thurnbichlerem nie mieli Dawid Kubacki i Aleksander Zniszczoł. “Olek” w rozmowie z Eurosportem przyznał, że zmiana na stanowisku selekcjonera powinna zajść już dawno. Podkreślił, że u Austriaka nie było na treningach systematyczności i stwierdził, że gdyby został na stanowisku, w zespole byłoby “jakieś 30% mniej zaangażowania”.

Nieco ostrzej o Thurnbichlerze wypowiadał się Dawid Kubacki. W rozmowie z Eurosportem stwierdził, że przy przygotowaniach brakowało spokoju z powodu wielu nagłych zmian wprowadzanych przez szkoleniowca. Skoczek zdradził, że z tego powodu wybuchało wiele kłótni. Jednak największym echem odbiły się słowa Kubackiego, które powiedział w rozmowie z dziennikarzem TVP Sport Michałem Chmielewskim.

Jak się widzi, że ktoś rzuca kłody pod nogi zawodnikom i jest to główny trener, to trudno, żeby było fajnie. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale to, co robił, żeby zrobić pod górkę Kamilowi, to zakrawa o zbrodnię.

Te słowa słyszeli przedstawiciele Polskiego Związku Narciarskiego, z prezesem Adamem Małyszem na czele. On oraz wiceprezes Wojciech Gumny już zapowiedzieli, że wobec zawodników zostaną wyciągnięte konsekwencje. Decyzja, jaką formę one przybiorą, zależy od siedmioosobowego zarządu, który musi się spotkać i przedyskutować tę kwestię.

Teraz w rozmowie z Interią o tym wszystkim, co najbardziej palące w polskich skokach wypowiedział się Piotr Żyła. Wywiad odbył się w przeddzień specjalnego wydarzenia o nazwie Red Bull Skoki w Punkt. W sobotę 5 kwietnia odbędzie się rywalizacja drużyn na Wielkiej Krokwi w Zakopanem, których zadaniem będzie wspólne zbliżenie się do osiągnięcia łącznej odległości skoków równej kilometrowi.

ZOBACZ: Fatalne wieści dla Szczęsnego. Barcelona ma poważny problem

Piotr Żyła dobitnie o pracy z Thurnbichlerem

Na początku rozmowy z Arturem Gacem z Interii Piotr Żyła nie krył swojej ekscytacji. Przyznał, że pomysł na takie wydarzenie jest ciekawy, a treningi przynoszą mu i jego kolegom dużo frajdy. 

Wiadomo, im dłuższe skoki, tym jest większa frajda. Ale tutaj ogólnie wszystko jest na wesoło i fajne są reguły, bo trzeba celować w konkretną odległość. Ktoś wybiera sobie belkę, a ty myślisz: "o kurde, chyba trochę przesadził". Powiem też, że ciekawie się to ogląda. Śmiejemy się z siebie nawzajem, właśnie tak było w treningach - mówił Żyła.

Za chwilę dziennikarz Interii przeszedł do tematu zmiany szkoleniowca reprezentacji Polski. Skoczek przyznał, że z optymizmem patrzy na perspektywę współpracy z Maciejem Maciusiakiem. Co ciekawe przytoczył słowa Thurnbichlera, który sam miał stwierdzić, że w kadrze Polaków potrzebne jest odświeżenie.

To znaczy znowu będzie coś nowego i pewnie się trochę odświeży. Maciek jest dobrym trenerem, myślę że współpraca będzie się dobrze układała. Rozmawiałem z nim, ma na nas fajne pomysły. Faktycznie czasem jest dobrze coś odświeżyć. Z jednej strony to dobra decyzja związku, ale też nie wiem w sumie, kto ją podjął. Natomiast sam Thomas uważał, że przyda nam się trochę to odświeżenie - zakomunikował 38-latek.

Za chwilę Piotr Żyła został zapytany o opinię na temat zmiany selekcjonera. Na pytanie o to, czy miałby obiekcje, gdyby Thomas Thurnbichler został na stanowisku przyznał, że trudno mu powiedzieć. Wspomniał o kontuzji, przez którą jego początek zmagań w minionym sezonie Pucharu Świata nieco się przeciągnął.

Ten sezon nie miałem taki, jak chciałem, bo przed zimą złapałem kontuzję, co trochę mnie "wycięło". Trudno mi powiedzieć, miałem też pomysł na to, jak funkcjonować w kolejnym sezonie, ale trener się zmienił i na pewno czekają nas zmiany. Mam nadzieję, że w następnym wszystko będzie funkcjonowało tak, jak powinno - powiedział Żyła w rozmowie z Interią.

W tym momencie skoczek przeszedł do oceny współpracy z Austriakiem. Przyznał, że na początku układała się ona bardzo dobrze. W drugim sezonie było nieco gorzej, ze względu na brak wyników. Natomiast co do tego niedawno zakończonego Żyła stwierdził, że nie jest w stanie go ocenić.

Ja z Thomasem zdobyłem tytuł mistrza świata, tak że na plus (oceniam współpracę z Thurnbichlerem - red.) (…) na początku była super współpraca, wszystko szło tak, jak miało iść. W następnym sezonie trochę się "skiepściło" z tej racji, że nie było wyników. A z kolei ten ostatni nie mam co oceniać, bo po prostu nie trenowałem wtedy, co powinienem. Teraz idziemy w różne strony, w każdym razie jestem bardzo optymistycznie nastawiony i głodny pracowania - stwierdził jasno skoczek.

Dziennikarz Interii nawiązał również do nadchodzącego sezonu olimpijskiego. Zapytał Piotra Żyłę, co musi poprawić, by we Włoszech móc liczyć się w walce o najwyższe cele.

Na pewno muszę pracować tak, jak umiem i lubię to robić. Myślę, że to jest kluczem, aby zima była taka, jak bym sobie tego życzył - powiedział skoczek.

Piotr Żyła podzielił się również swoimi planami na czas wolny. 38-latek preferuje proste rozwiązania. Po zakończeniu sezonu lubi po prostu spać i jeść. Nie ukrywa jednak, że w wakacje wyjedzie gdzieś dalej.

U mnie jest tak, że gdy kończy się sezon, to zapadam w tygodniowy sen. To znaczy wykonuję proste czynności, ale praktycznie wszystko kręci się wokół spania i jedzenia. W ten sposób lubię odpoczywać. Wiem, że zaraz potem mamy pierwsze zgrupowanie, więc zbuduję energię na start pod okiem nowego trenera. A czas na wakacje przyjdzie w... wakacje, pewnie wtedy ruszę gdzieś dalej - przyznał Żyła w rozmowie z Interią.