Były rosyjski tenisista znów zaskakuje. To ten sam, który domagał się dożywotniej dyskwalifikacji dla Igi Świątek po tym, jak w jej organizmie wykryto zakazaną substancję. Teraz na jaw wyszły kolejne szokujące ustalenia, a wspomniany były zawodnik znów nie był w stanie utrzymać języka za zębami.
Afera dopingowa Igi Świątek rozgrzała międzynarodową społeczność tenisa. Wielu uważało, że kara dla Polki była bardzo niesprawiedliwa w stosunku do innych przypadków z kobiecego sportu. Taką opinię miała m.in. Simona Halep, która za doping została zawieszona na cztery lata. Wiele razy walczyła o powrót na szczyt, ale ostatnio Rumunka zakończyła karierę. Jak się jednak okazuje, wcale nie składa broni. 33-latka wnosi pozew ws. afery dopingowej.
Ostatnie dni nie są zbyt łaskawe dla Roberta Karasia, znanego ultratriathlonisty, który jakiś czas temu skradł serca Polaków, przekraczając irracjonalne granice i bijąc kolejne rekordy. Celebryta ma poważny problem, który może rzutować na jego dalszą karierę. Amerykanie nie mieli żadnej litości. Podjęli pilną decyzję, która obiła się szerokim echem w całym świecie sportu.
Cały tenisowy świat zamarł, gdy dowiedział się z ust Igi Świątek, że wykryto w jej organizmie doping. Przed raszynianką kluczowe dni, bowiem czas na apelację ma Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) i to od niej zależą tak naprawdę losy dalszej kariery wiceliderki rankingu WTA. Dziś organizacja wydała komunikat, a to oznacza, że Polka wciąż nie może być całkowicie spokojna.
Minęło już trochę czasu, odkąd w organizmie Igi Świątek wykryto niedozwoloną substancję. O wszystkim dowiedzieliśmy się po czasie, z oficjalnego komunikatu od samej tenisistki. W międzyczasie mogliśmy się również zapoznać z pierwszymi postanowieniami Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), a także producenta zanieczyszczonego leku, który przyjmowała raszynianka. Teraz jednak decyzję w sprawie Igi Światek podjęła Polska Agencja Antydopingowa (POLADA).
Nie milkną echa zawieszenia dla Igi Świątek po tym, jak w jej organizmie wykryto trimetazydynę, a więc substancję, której spożywanie przez sportowców jest całkowicie zakazane. Wiadomo już jednak, że zażyła ją całkowicie nieświadomie, ponieważ melatonina, którą zażywa raszynianka okazała się zanieczyszczona. Cały czas jednak tenisistka musi mierzyć się z niewygodnymi pytaniami o tę aferę. Ostatnio na konferencji przed United Cup ten temat znów został poruszony. Pierwsza reakcja Świątek była dosyć zaskakująca, jednak za chwilę dosadnie rozwinęła wątek.
Do tej pory sprawę związaną z obecnością niedozwolonych substancji w organizmie Igi Świątek zdążyło skomentować wiele osób związanych ze światem tenisa. To nie tylko eksperci, ale również sami zawodnicy. Niektórzy z nich nie szczędzili słów krytyki czy też oburzenia w kierunku raszynianki. Do tej pory głosu nie zabierała jednak największa rywalka Świątek, a więc Aryna Sabalenka. Białorusinka przerwała jednak milczenie i jasno zakomunikowała, co sądzi o całej tej sytuacji.
Wszyscy pamiętamy, kiedy to Iga Świątek niespodziewanie opublikowała na swoim Instagramie materiał, w którym tłumaczy to, co działo się u niej podczas jej dłuższej nieobecności. Wszystko działo się we wrześniu, kiedy to w jej organizmie wykryto niedozwoloną substancję. Została za to zawieszona, jednak nie to było w tym wszystkim najgorsze. Do tych wydarzeń odniosła się jedna z byłych tenisistek, która wręcz alarmuje w kwestii polskiej tenisistki. Wszystko przed zbliżającym się wielkoszlemowym Australian Open.
Powoli opadają już emocje związane z aferą dopingową, w którą uwikłana została również Iga Świątek. Zanim Polka powiedziała o niej wszystkim, zdążyła już wszystko wyjaśnić, z korzyścią dla siebie. Cały czas jednak kilka słów komentarza można usłyszeć od osób związanych ze światowym tenisem. Teraz milczenie przerwał dyrektor rozgrywek, które są szczególnie ulubione dla raszynianki, a więc Rolanda Garrosa. Guy Forget nie gryzł się w język, mówiąc o aferze dopingowej.
Iga Świątek miała bardzo nerwową końcówkę sezonu tenisowego 2024. To wszystko przez fakt, że w jej organizmie wykryto trimetazydynę, a więc substancję zakazaną w świecie sportu. Raszynianka zdążyła już wszystko wyjaśnić, dzięki czemu nałożono na nią symboliczną karę zawieszenia. W obliczu całej tej afery tenisiści z całego świata wyrażali wsparcie albo wręcz przeciwnie. Okazuje się, że niedługo Świątek spotka się na korcie z jedną z takich zawodniczek, która całkiem niedawno uderzyła w Polkę. Co więcej, padły również mocne słowa w kierunku trenera Polki, Wima Fissette'a.
Ostatnimi czasy głośno było o Idze Świątek i aferze dopingowej z jej udziałem. Polka zdążyła już wszystko wyjaśnić, jednak dopiero teraz Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) postanowiła zareagować w tej sprawie. Podjęto niezwłoczne działania.
Jakiś czas temu cały świat żył aferą dopingową, z Igą Świątek w roli głównej. Mało kto się spodziewał, że to właśnie raszynianka znajdzie się w centrum niemałego skandalu. Oczywiście, o wszystkim dowiedzieliśmy się po czasie, a nasza zawodniczka zdążyła już wszystko wyjaśnić. Teraz jednak głos zabrał producent leku, który zażyła Świątek, a po którym musiała zostać ukarana.
Jeszcze do niedawna nie kojarzylibyśmy Igi Świątek ze stosowaniem, nawet nieumyślnym, zakazanych substancji. A jednak, ostatnia sensacyjna informacja, którą nadała raszynianka, wstrząsnęła wszystkimi. Do tej pory publicznie głosu w tej sprawie nie zabierał jej trener Wim Fissette. Ostatnio jednak przerwał milczenie.
Iga Świątek aktualnie korzysta z odpoczynku, ze względu na koniec sezonu tenisowego. Chociaż, może to za dużo powiedziane, bo raszynianka miała na głowie ostatnio wielki problem do rozwiązania. W całych tych okolicznościach, związanych z wykryciem w organizmie Polki niedozwolonej substancji, pojawia się wiele słów wsparcia, ale również sprzeciwu. Języka za zębami trzymać nie mógł jeden z najbardziej kontrowersyjnych aktualnie tenisistów, z którym Świątek ma niedługo zagrać w jednej drużynie. Po tych słowach może być ciekawie…
Iga Świątek była kompletnie zaskoczona i zdezorientowana, kiedy 12 września otworzyła maila od ITIA. Z niego dowiedziała się, że nieświadomie zażyła zakazaną substancję, przez co jej kariera zawisła na włosku. Polka natychmiast podjęła działania, aby udowodnić swoją niewinność. Tymczasem w kwestii całej tej afery wypowiedzieć się postanowiła rywalka Polki, która zdecydowanie nie przebierała w słowach.
W organizmie Igi Świątek wykryto niedozwoloną substancję. O wszystkim dowiedzieliśmy się dziś z relacji raszynianki w mediach społecznościowych. Teraz oficjalne stanowisko w tej sprawie wydał Polski Związek Tenisowy. Padły również ważne słowa.
Dziś dotarła do wszystkich informacja o tym, że w organizmie Igi Świątek wykryto niedozwoloną substancję. Wiadomo już, że Polka otrzymała karę zawieszenia, przez co nie mogła występować w kolejnych turniejach we wrześniu i październiku. Okazuje się, że to nie koniec złych wieści.
Nikt nie spodziewał się, że dziś po południu cały świat obiegnie sensacyjna wiadomość nt. problemów Igi Świątek. Raszynianka nagle wstawiła na swoje media społecznościowe filmik, w którym w emocjonalny sposób tłumaczy wszystkim, jaki dramat właśnie przeżyła. Ta relacja nie pozostała bez odpowiedzi, nagle pod postem zebrało się wiele polskich gwiazd, nie tylko naszego rodzimego sportu, które stanęły w obronie naszej najlepszej tenisistki.
Polska Agencja Antydopingowa poinformowała o ataku hakerskim, w wyniku którego ujawnione zostały dane sportowców. Wyciekowi uległy takie informacje jak adresy, numery telefonów czy adresy mailowe, które trafiły do sieci. Według wstępnych ustaleń ”atak jest działaniem grupy wspieranej przez służby wrogiego państwa”.
A jednak, polska reprezentacja olimpijska poszerza się! Od ostatnich ponad 2 tygodni trwała walka o zniesienie kary zawieszenia dla naszej faworytki do medalu, kajakarki Doroty Borowskiej. Dziś starania jej oraz Polskiego Związku Kajakowego znalazły swój kres.
Przed Igrzyskami Olimpijskimi w Paryżu, głośno zrobiło się o polskich sportowcach, którzy mieli zażywać doping. Mowa o kajakarce Dorocie Borowskiej oraz skoczku wzwyż Norbercie Kobielskim. W sprawie tego drugiego zapadła właśnie kluczowa decyzja.
Kilka dni temu potwierdzono podtrzymanie kary zawieszenia dla naszej kajakarki Doroty Borowskiej. Mimo to, nasza reprezentantka wraz z Polskim Związkiem Kajakowym walczy do ostatnich chwil o to, by oczyścić się z zarzutów. Ostatnio zawodniczka przerwała milczenie i zakomunikowała wszystkim, kiedy można spodziewać się ostatecznej decyzji w sprawie jej startu na IO w Paryżu.
Przed startem Igrzysk Olimpijskich w Paryżu jak grom z jasnego nieba padła informacja o zawieszeniu naszej kandydatki do medalu w kajakarstwie. Zawodniczka zapowiadała walkę do końca o to, by udowodnić swoją czystość. Najświeższa informacja, która w tej sprawie napłynęła, nie napawa jednak optymizmem.
Kolejne złe wieści tuż przed ceremonią otwarcia igrzysk dopływają w sprawie polskich sportowców. Tymczasowo zawieszony ma zostać nasz faworyt w kolarstwie torowym, Mateusz Rudyk. Powód wydaje się być kuriozalny, ze względu na chorobę, z którą zmaga się sportowiec. W tej sprawie zdążył się już wypowiedzieć jego trener, Igor Krymski, który uspokaja wszystkich.
W ostatnich dniach na światło dzienne wyszły problemy polskich reprezentantów przed Igrzyskami Olimpijskimi w Paryżu. Kilku z nich miało zażyć niedozwolone substancje. Teraz w sprawie jednej z zawodniczek wydano oficjalny komunikat, który może brzmieć dla niej jak wyrok.
Dwukrotna polska olimpijka została złapana na dopingu. Mowa o multimedalistce mistrzostw Europy w pływaniu na krótkim basenie, Alicji Tchórz. Sportsmenka zleciła badanie próbki B, która potwierdziła pierwszy pozytywny wynik. Teraz mogą ją czekać surowe konsekwencje.
Robert Karaś przeżywa zły czas po tym, jak dwukrotnie przyłapano go na stosowaniu dopingu. Ostatnio, za pośrednictwem swojego Instagrama ujawnił swoje plany na najbliższe miesiące. Zostały one jednak szybko zweryfikowane i podsumowane przez internautów, którzy nie wierzą w czystość sportowca.
Mariusz Pudzianowski to postać, której praktycznie nie trzeba przedstawiać. Mimo wykreowanego obrazu “Pudziana”, mało kto pamięta o wydarzeniach z przeszłości, które nie są godne opowiadania. Mowa tu o rzekomym przyłapaniu Mariusza Pudzianowskiego na dopingu, co miało spowodować przyznanie mu surowej kary dla. Sam zainteresowany postanowił wtedy odpowiedź.