Szczere słowa Kamila Stocha po zakończonym konkursie drużynowym skoków narciarskich na igrzyskach w Pekinie. - Szkoda, bo liczyłem na więcej - powiedział w rozmowie z TVP Sport. Skoczek wskazał przyczynę nieudanego skoku.Po sobotnich emocjach związanych z czwartym miejscem Kamila Stocha w konkursie indywidualnym w skokach narciarskich fani liczyli, że polscy skoczkowie zaskoczą formą i razem sięgną po medal. Stało się jednak inaczej.Po konkursie głos zabrał Kamil Stoch. Poprzednio emocje związane z brakiem olimpijskiego medalu okazały się dla skoczka wyjątkowo trudne. Tym razem wypowiedź następcy Adama Małysza była wyjątkowo profesjonalna.
Ojciec Kamila Stocha skomentował skandaliczne zachowanie TVP, która pokazała załamanego skoczka w intymnej sytuacji, gdy ten przeżywał swoją porażkę w sobotnim konkursie na wielkiej skoczni. - Nie można przekraczać pewnych granic. Trzeba zawsze zachować klasę - powiedział Bronisław Stoch.Kamil Stoch przechodzi w tym sezonie przez bardzo trudny okres. Nasz skoczek nie jest w wybitnej formie i nieraz musiał pogodzić się z przegraną w zawodach. Pechowo dla niego w tym roku odbywają się również Igrzyska Olimpijskie, na których też nie jest łatwo o miejsce na podium.Najboleśniej sportowiec przekonał się o tym w zeszłą sobotę, przegrywając walkę o brązowy medal z Karlem Geigerem. Długo po tym wydarzeniu nie mógł dojść do siebie i potrzebował chwili by przeżyć rozczarowanie w samotności. Niestety, tego faktu nie potrafiła uszanować TVP, która z dumą zaprezentowała filmik z płaczącym Stochem zza kulis turnieju.Obojętnie obok haniebnego incydentu nie przeszli nie tylko telewidzowie, ale i ojciec skoczka, Bronisław Stoch, który z wykształcenia jest psychologiem. W najnowszym wywiadzie skrytykował on Telewizję Polską, jasno dając do zrozumienia, co myśli o jej działaniach.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Iga Świątek wsparła krótkim wpisem w mediach społecznościowych załamanego po sobotnim konkursie skoków Kamila Stocha. Nasz skoczek zajął w nim 4. miejsce i nie ukrywał przed kamerami łez goryczy. W związku z tym czołowa polska tenisistka przypomniała sportowcowi łacińską sentencję i zapewniła, że trzyma za niego kciuki.Sobotni konkurs indywidualny na wielkiej skoczni nie był szczęśliwy dla naszego mistrza olimpijskiego z Soczi i Pjongczangu Kamila Stocha. Skoczek zajął w nim najgorsze dla sportowca, 4. miejsce i o włos minął się z kolejnym medalem.Po zawodach Stoch nie krył żalu, podobnie jak polscy kibice, zwłaszcza że wyprzedził go Karl Geiger, którego strój wzbudził liczne kontrowersje i zdaniem wielu powinien być powodem do dyskwalifikacji Niemca.I choć Kamil Stoch mówił w wywiadach, że dał z siebie wszystko i wylał przed kamerami wiadro łez, długo przeżywał swoją porażkę także w samotności, co w bezlitosny sposób pokazała rządowa TVP.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Nie milkną kontrowersje związane z kombinezonem Karla Geigera, który wyprzedził Kamila Stocha w walce o brązowy medal na igrzyskach w Pekinie. Dawid Kubacki i amerykański skoczek Kevin Bickner w dosadnych słowach skomentowali zdjęcia Niemca tuż po oddaniu skoku.- Co z tym zrobisz teraz? - powiedział Dawid Kubacki w rozmowie z dziennikarzem TVP Sport na temat oburzenia i dyskusji wyjątkowo luźnym strojem Karla Geigera, który o 4,1 pkt wyprzedził Kamila Stocha w sobotnim konkursie olimpijskim.Irytacja polskich skoczków i kadry szkoleniowej jest zrozumiała. Adam Małysz wprost stwierdził, że to "śmiech na sali". Orzeł z Wisły zdradził jednocześnie, że Polski Związek Narciarstwa zgodził się na złożenie protestu.
TVP Sport opublikowało nagranie z Kamilem Stochem w roli główej. Skoczek nie wiedział jednak, że jest nagrywany. Materiał opisany dumnym "prawdziwy sport od kulis" pokazał intymne momenty, gdy sportowiec przeżywał dramat związany z przegraną walkę o olimpijski medal. - Zero szacunku z waszej strony to żadna nowość niestety i za każdym razem udowadniacie, że można upaść jeszcze niżej - napisała jedna z komentujących nagranie TVP.Fala krytyki spadła na TVP Sport za opublikowanie nakręconego bez wiedzy Kamila Stocha filmu. Skoczek w czasie, gdy przeżywał porażkę na igrzyskach w Pekinie, był czujnie obserwowany przez kamery Telewizji Polskiej.Redakcja postanowiła umieścić w sieci nagranie, gdzie widać, jak Kamil Stoch płacze i zgina się siedząc na ławce, ukrywając twarz w kolanach. - Wstydzilibyście się. Jak można wykorzystywać słabszy moment zawodnika, by zagwarantować sobie rozgłos - czytamy w komentarzach na Twitterze.
Po sobotnim występie Kamila Stocha i zajęciu przez skoczka czwartego miejsca na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie 2022 pojawiły się krytyczne wobec sędziów i Karla Geigera komentarze. Oliwy do ognia dolał Adam Małysz, który nie ukrywa swojego rozgoryczenia. - Gdyby kontrolował tak jak nas na początku sezonu, to byłoby inaczej - stwierdził orzeł z Wisły.- Widocznie nie zasłużyłem na ten medal - mówił ku zaskoczeniu fanów Kamil Stoch na kilka chwil po zakończeniu olimpijskiej rywalizacji. Z oczu skoczka popłynęły łzy, a nie był to ostatni raz, gdy się w nim pojawiły.Karl Geiger, który wyprzedził polskiego skoczka o zaledwie 4,1 pkt, zwrócił się do niego w zaskakująco poruszających słowach. Niemiec stwierdził, że to właśnie Kamil Stoch jest "największym sportowcem", jakiego on zna.W kontekście sobotniego konkursu olimpijskiego osoba Karla Geigera jest dla Kamila Stocha niezwykle istotna. W sieci oraz wśród specjalistów w skokach narciarskich uwagę przykuł kombinezon Niemca, który wbrew wymogom nie przylegał ściśle do ciała. W wyjątkowo ostrych słowach skomentował to Adam Małysz.Pozostała część artykułu pod materiałem wideo
Kamil Stoch nie zdobył jak dotąd medalu na igrzyskach w Pekinie, nie oznacza to jednak, że nie wygrał jednego z najważniejszych olimpijskich rekordów wszechczasów w swojej dyscyplinie. Przeskoczył legendy - Simona Ammana i Mattiego Nykaenena. W zestawieniu pojawił się również Adam Małysz. Stoch mimo rozpoczętego bardzo źle sezonu i utraconych szans medalowych w indywidualnych konkursach olimpijskich, może popisać się wynikiem, jakiego nie dokonał żaden inny skoczek przed nim.
Były europoseł Marek Migalski postanowił skomentować wczorajsze zachowanie Kamila Stocha, który - pod wpływem ogromnych emocji po nieudanym konkursie - nie mógł powstrzymać łez przed kamerami. Polityk nazwał zachowanie sportowca "mazgajstwem".Wczoraj informowaliśmy, że Kamil Stoch zajął czwarte miejsce w konkursie olimpijskim na dużej skoczni. Niestety, druga seria rywalizacji poszła mu nieco gorzej niż pierwsza, co ostatecznie pozbawiło sportowca marzeń o medalu olimpijskim.
Kamil Stoch ograbiony z medalu? Takie głosy pojawiły się po wypłynięciu nagrań, na których widać, że kombinezony niemieckich skoczków zdały się nie spełniać wymogów kontroli sprzętu w czasie igrzysk. Komentarz Miki Jukkary z FIS odpowiedzialnego za kontrolę brzmi kontrowersyjnie. Zastanawiano się, czy Jukkara otrzymał instrukcje od FIS, które zabraniałyby mu zrobienia powtórki z zawodów drużynowych mikstów. To tylko jedna z teorii snutych przez polskich fanów skoków, którzy z niedowierzaniem oglądali ujęcia z kombinezonem Karla Geigera.
Głos w sprawie czwartego miejsca Kamila Stocha w skokach narciarskich na dużej skoczni podczas Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie 2022 zabrał sam Mateusz Morawiecki. Premier zamieścił specjalny wpis na temat dokonań polskiego sportowca. - Te imponujące osiągnięcia są owocem ciężkiej pracy i wielkiej determinacji! - napisał szef polskiego rządu.Po komentarzach ze strony innych sportowców walczących o olimpijskie medale - w tym samego Karla Geigera, który stanął na trzecim miejscu na podium - występ Kamila Stocha skomentował Mateusz Morawiecki. Premier opublikował dwa zdjęcia Kamila Stocha i okrasił je krótkim komentarzem. Mimo wypadnięcia skoczka poza podium, szef polskiego rządu postanowił jednoznacznie docenić dokonania sportowca. Nie ukrywał swojego podziwu dla formy Kamila Stocha.
Dzisiejszy konkurs na dużej skoczni w Pekinie zakończył się z ogromnym niedosytem dla polskiej kadry. Kamil Stoch zajął 4. miejsce, ustępując miejsca na podium Mariusowi Lindvikowi, Ryoyu Kobayashiemu i Karlowi Geigerowi. Po zawodach głos ws. wyniku kolegi z drużyny zabrał Piotr Żyła.Zabrakło naprawdę niewiele. Kamil Stoch, który uplasował się na czwartej pozycji, zdobył w dzisiejszych zmaganiach olimpijskich 277,2 punktów. Karl Geiger, który zamknął podium, zdobył natomiast 281,3 punktów. Nie da się więc ukryć, że różnica między zawodnikami była nieznaczna.Co o starcie lidera polskiej kadry sądzą inni jej członkowie? Piotr Żyła, zapytany przez TVP Sport o swoje odczucia, nie ukrywał, iż współczuje Stochowi tego, jak zakończyły się zmagania.- Szkoda Kamila. Bo naprawdę ten medal mu się należał. Myślałem już po dobrym skoku Geigera, że może mieć medal. Podejrzewam, że Marius mógłby nie podołać, ale jednak dał radę. Ciężko było o medal - stwierdził ze współczuciem Żyła, jednocześnie podkreślając klasę rywali.Pozostała część artykułu pod materiałem wideoSam zawodnik zajął dopiero 18. miejsce, co również zdecydowanie go nie usatysfakcjonowało. Przyjął jednak podobny rezultat z pokorą. - Co zrobić, widocznie na taki a nie inny wynik było mnie stać. Z drugiej strony, wydaje mi się, że coś więcej można było z tego wyciągnąć. [...] Pierwsze próby dobrze mi idą na tej dużej, a potem nie bardzo. Trzeba pracować - powiedział Żyła.Skoczek podzielił się również przemyśleniami przed nadchodzącym konkursem drużynowym. Nie ukrywał, że ważny jest dla niego nie tylko wynik, ale i radość z oddawanych skoków.- Popracuję tak jak umiem, muszę zrobić swoje - to jest najistotniejsze. Przygotuję się tak, jak umiem, aby też mieć z tego trochę przyjemności - stwierdził zawodnik.Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Premier o seniorach. Rekordowa waloryzacja od 1 marcaEkspert skrytykował zachowanie Kaczyńskiego. Posłanka broni prezesaDolny Śląsk: syn zamordował rodziców. Sam zgłosił się na policjęJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: TVP Sport, Goniec.pl
Kamil Stoch zajął czwarte miejsce w konkursie olimpijskim na dużej skoczni. Skoczek w rozmowie z Eurosportem przy okazji dekoracji zwycięzców mówił, że "widocznie nie zasłużył na medal". Skoczek nie mógł powstrzymać łez. Pozostali reprezentanci Polski ukończyli konkurs na 18. (Piotr Żyła), 21. (Paweł Wąsek) i 28. (Dawid Kubacki) pozycji. Zawody wygrał Marius Lindvik z Norwegii.
Pekin 2022: zaskakujące rozstrzygnięcia w drugiej serii konkursowej. Konkurs wygrał Marius Lindvik przed Ryoyu Kobayashim i Karlem Geigerem. Najlepszy z Polaków Kamil Stoch był czwarty, tracąc ponad cztery punkty do Niemca. Jako pierwszy z Polaków skakał znajdujący się po pierwszej serii na 28. pozycji Paweł Wąsek. Udało mu się pobić własny rekord na tej skoczni i uzyskał odległość 134,5 m. Objął prowadzenie po swoim skoku. Poprawił również swoją pozycję z pierwszej serii konkursowej. Dawid Kubacki pierwszą serię skończył na 25. miejscu. Skoczył na 131,5 m i nie udało mu się przeskoczyć Pawła Wąska, a ponadto stracił swoją pozycję na rzecz dwóch innych skoczków. Piotr Żyła uzyskał w pierwszej serii 134 m i zakończył ją na 15. miejscu. Skok w drugiej serii był jednak gorszy niż to, co mogliśmy oglądać wcześniej - 131 m. Wskoczył na 4. miejsce po swoim skoku, co oznacza, że najpewniej nie utrzyma miejsca z pierwszej serii. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Jako ostatni z Polaków skakał Kamil Stoch, który w pierwszej serii uzyskał 137,5 m przy rewelacyjnych notach i zajmował 4. pozycję, dając mu szansę na medal olimpijski. W drugim skoku jednak udało się osiągnąć jedynie 133,5 m. Po swoim skoku zajął 2 miejsce. Ostatecznie Kamil Stoch przegrał z Karlem Gaigerem (Niemcy), Mariusem Lindvikiem (Norwegia) i Ryoyu Kobayashim (Japonia). To koniec marzeń o kolejnym indywidualnym medalu Kamila Stocha na igrzyskach olimpijskich. Pozostali Polacy spisali się całkiem dobrze - szczególnie Paweł Wąsek (21.). Przy takim poziomie skoków może się jednak okazać, że konkurs drużynowy będzie bardzo trudny. Do tego czasu trzeba liczyć na poprawę wyników Piotra Żyły (18.) i Dawida Kubackiego (26.). Artykuły polecane przez redakcję Goniec.pl:Nie żyje Michał Kapias. Sportowiec miał 22 lataNie żyje Roman Kostrzewski, lider grupy Kat. Wokalista odszedł po ciężkiej chorobieNie żyje wielka gwiazda progresywnego rocka Ian McDonald. Pokonał go nowotwórJeżeli chcesz się podzielić informacjami z Twojego regionu, koniecznie napisz do nas na adres [email protected]Źródło: Goniec.pl
W kwalifikacjach do sobotnich zawodów indywidualnych na skoczni dużej w Pekinie wystartowało czterech reprezentantów Polski. O awans do konkursu walczyli: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła oraz Paweł Wąsek, który tym razem zastąpił Stefana Hulę. Najlepiej spisał się pierwszy z wymienionych skoczków, a jego wynik daje nadzieję na sukces w nadchodzących zmaganiach.Kwalifikacje do konkursu indywidualnego na dużej skoczni w Zhangjiakou rozpoczęły się o godzinie 12:00 w piątek, 11 lutego 2022 roku. W poprzedzające kwalifikacje serii próbnej najlepiej z polskich skoczków zaprezentował się Piotr Żyła.W serii próbnej Piotr Żyła osiągnął odległość 122,5 m i zajął ósme miejsce. Dawid Kubacki z wynikiem 118,5 m uplasował się na piętnastej pozycji, Paweł Wąsek wylądował na 115 m i objął dwudziestą pozycję, a tuż za nim, po lądowaniu na 116 m, uplasował się Kamil Stoch.
Wielkie emocje w ostatnich tygodniach budzi afera związana z kontrowersyjnymi kontrolami sprzętowymi w zawodach skoków narciarskich mężczyzn. Ojciec Kamila Stocha stanął w obronie trenera niemieckich skoczków Stefana Horngachera, który przyczynił się do dyskwalifikacji polskich skoczków z konkursu Pucharu Świata w Willingen. Bronisław Stoch przypominał, że Austriak w przeszłości bardzo przysłużył się polskim skokom.Piotr Żyła i Stefan Hula zostali usunięci z konkursu Pucharu Świata w Willingen z powodu nieprzepisowych butów. Do wykluczenia Polaków z zawodów doszło po protestach ws. sprzętu, które zgłosił trener niemieckich skoczków, a także były szkoleniowiec polskiej kadry, Stefan Horngacher.Po tych wydarzeniach w kierunku Horngachera spłynęła fala krytyki. Drużyna prowadzona przez Austriaka również padła jednak ofiarą restrykcyjnych kontroli FIS w czasie zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Z powodu dyskwalifikacji reprezentanci Niemiec nie sięgnęli po medal w konkursie drużyn mieszanych.
Kamil Stoch nie był zadowolony ze swoich skoków treningowych na dużej skoczni podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Skoczek powiedział, że nie czuje tego, co powinien podczas skoków - radości z przebywania w powietrzu. Czy to zły sygnał przed sobotnim konkursem?W czwartkowych trzech sesjach treningowych Kamil Stoch zajął kolejno 18., 18. i 10. miejsce. Choć ostatni ze skoków wyglądał najlepiej, to mistrz zastanawia się, czy będzie miał szanse w walce o medale.
Kamil Stoch na gorąco skomentował sytuację po trzech pierwszych treningach na dużej skoczni. Był wyraźnie niezadowolony ze swoich prób. Skoczek zauważył wady, które mogą przeszkodzić mu w dobrym skakaniu na tym obiekcie. Czy Polacy w ogóle mają szansę na medal?Skocznia średnia o wiele lepiej pasowała naszym skoczku od samego początku. Tym razem widać było, że pojawiły się spore problemy związane z odbiciem i najazdem. To, czy polscy skoczkowie znajdą na to receptę, dowiemy się w czasie kolejnych treningów.
W poniedziałek odbył się konkurs drużyn mieszanych na skoczni normalnej. Polskę reprezentowali Dawid Kubacki, Kamil Stoch, Kinga Rajda i Nicole Konderla. Absurdalny przebieg rywalizacji jest szeroko komentowany w mediach społecznościowych.Poniedziałkowy konkurs w mikście obfitował w dyskwalifikacje. W pierwszej serii zawodów za nieregulaminowe kombinezony z rywalizacji wykluczono Japonkę Sarę Takanashi, Austriaczkę Danieę Iraschko-Stolz oraz Niemkę Katharinę Althaus.
W sobotę o godz. 12:00 olimpijskie zmagania rozpoczęli skoczkowie. Do drugiej serii zakwalifikowali się wszyscy Polacy. Ostatecznie najlepiej zaprezentował się Dawid Kubacki, który wywalczył brązowy medal.Polska prezentuje się słabo w ogólnej klasyfikacji medalowej Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Dotychczas żaden z zawodników nie sięgnął po medal.
Kamil Stoch nie kryje rozczarowania postawą organizatorów konkursu w Willingen. Jego zdaniem to już kolejne zawody, które "podcinają skrzydła zawodnikom". Mimo tego jest zadowolony ze swojego skoku.Już w niedzielę 30 stycznia polscy skoczkowie będą mieli szansę ponownie zawalczyć o punkty Pucharu Świata. O godz. 13:30 rozpocznie się prolog, a o 15:15 - konkurs indywidualny.
PZN przekazał wczoraj późnym wieczorem wiadomość dotyczącą kadry skoczków narciarskich. Dowiedzieliśmy się, jak będą wyglądały ostatnie godziny przed wylotem kadry na Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Na szczęście, wśród grupy, która odda jeszcze swoje skoki w Pucharze Świata znaleźli się zarówno Kamil Stoch, jak i Dawid Kubacki.PZN przedstawił skład polskiej reprezentacji na zawody, które zostaną rozegrane w przyszły weekend w Willingen. W wąskiej kadrze znaleźli się: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Paweł Wąsek i Stefan Hula. Na niemieckiej skoczni zostaną rozegrane konkursy indywidualne, jak i drużynowe.
Fenomenalne wiadomości na temat Kamila Stocha wprost od Adama Małysza. Dobre informacje dla fanów skoków narciarskich przekazał również Dawid Kubacki. Czy jest jeszcze szansa, że w tym sezonie biało-czerwoni zdeklasują rywali?Adam Małysz w sobotę przekazał radosne wieści na temat stanu zdrowia Kamila Stocha. Za pośrednictwem TVP Info były skoczek potwierdził, że kostka sportowca jest już w zdecydowanie lepszym stanie. Lekarska diagnoza przyniosła ze sobą ważną decyzję.
Kilka dni temu, podczas treningu, Kamil Stoch doznał kontuzji kostki, co uniemożliwiło mu powrót do rywalizacji w Pucharze Świata. Istniały obawy, że sportowiec nie wystartuje także w igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Adam Małysz postanowił uspokoić fanów informując, że skoczek narciarski szybko powraca do zdrowia.Kamil Stoch pozostaje pod opieką specjalistów. Z informacji przekazanych przez Adama Małysza wynika, że rehabilitacja daje znakomite efekty. Tempo regeneracji organizmu sportowca zaskoczyło nawet lekarzy.
Kamil Stoch zrobił zgromadzonym w Zakopanem kibicom niemałą niespodziankę. W przerwie między seriami sobotniego konkursu pojawił się na scenie pod Wielką Krokwią. Poza skierowaniem podziękowań do sympatyków skoków narciarskich, zdecydował się również wbić szpilę organizatorom zawodów.Kamil Stoch nie mógł niestety wziąć udziału w sobotnim konkursie z powodu kontuzji. Nie chciał jednak przegapić wielkiego święta sportu, jakim są zawody odbywające się w Zakopanem. Tym razem uczestniczył w nich jednak jako kibic.
Choć z powodu kontuzji Kamil Stoch nie mógł wziąć udziału w sobotnim konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem, sportowiec pojawił się pod skocznią. Reakcja kibiców doprowadziła go do łez. Oprócz tego, że Kamil Stoch jest niezwykle utalentowanym sportowcem, jest też bardzo wrażliwym mężczyzną. Z oczu skoczka popłynęły autentyczne łzy.
Kamil Stoch nabawił się kontuzji tuż przed konkursami Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem. Rozżalony skoczek poinformował fanów, że w nadchodzący weekend nie będzie startował w zawodach PŚ i opublikował w sieci zdjęcie uszkodzonej kostki. Fotografia mrozi krew w żyłach.Do kontuzji u Kamila Stocha doszło w czasie rozgrzewki tuż przed treningiem. Skoczek uszkodził w kostce torebkę stawową i naderwał więzadła, co na dobre wykluczyło go ze startu w najbliższych konkursach PŚ w Zakopanem.– Rozgrzewka, sekunda nieuwagi, nawet nie wiem, jak to nazwać i ból... Kostka spuchła i zmieniła kolor. Kilkugodzinne zabiegi, konsultacje, diagnozy. Zerwana torebka stawowa, nie dane mi będzie wystartować w Zakopanem – napisał zrozpaczony Kamil Stoch w mediach społecznościowych. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Kamil Stoch (@kamilstochofficial)
Kamil Stoch ma ostatnio sporo zmartwień, a kolejnym z nich jest uraz kostki, do którego doszło tuż przed konkursami Pucharu Świata w Zakopanem. W trudnych chwilach skoczek może jednak liczyć na swoją żonę, która jest także jego menadżerką. Ewa Bilan-Stoch odkryła niedawno, że wizerunek jej męża został bezprawnie wykorzystany na okładce pewnej książki. Żona Kamila Stocha zaapelowała do internautów o pomoc.Żona Kamila Stocha przekazała kolejną niepokojącą wiadomość o swoim mężu. Wcześniej sam mistrz poinformował o wypadku w trakcie jednego z treningów. W czasie rozgrzewki skoczek nieuważnie postawił nogę i doszło do urazu kostki, który najprawdopodobniej wykluczy go z udziału w PŚ w Zakopanem.- Pęka mi serce. [...] Kostka spuchła i zmieniła kolor. Kilkugodzinne zabiegi, konsultacje, diagnozy. Zerwana torebka stawowa, nie dane mi będzie wystartować w Zakopanem - wyznał załamany skoczek.
Po kontuzji Kamila Stocha i zawieszeniu jego występów pojawiły się doniesienia, że jego start na Igrzyskach w Pekinie nie jest stuprocentowo pewny. Michal Doleżal, trener kadry polskich skoczków narciarskich nie ukrywa swojej nadziei na powrót Kamila Stocha na skocznię, ale wskazał, że plan B nie jest wykluczony.- Kamil ma zerwaną torebkę stawową w stawie skokowym. Ma też naciągnięte więzadła, ale kości są całe. Niestety na rozgrzewce przed treningiem doszło do urazu - powiedział w rozmowie z onet.pl Michal Doleżal.O swojej kontuzji poinformował fanów sam Kamil Stoch. Na Instagramie dodał emocjonalny wpis, gdzie przyznał, że kontuzja to dla niego ogromny cios. - Pęka mi serce - wyznał skoczek. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Kamil Stoch (@kamilstochofficial) Teraz trener kadry polskich skoczków otworzył się na temat przyszłości Kamila Stocha. Nadzieje na szybki powrót sportowca do formy nie są małe, jednak szkoleniowcy muszą szykować plan zapasowy na igrzyska w Pekinie.