Sport.Goniec.pl > Piłka nożna > Nie do wiary, co Szczęsny powiedział o walce z ter Stegenem. Burza po słowach Polaka
Michał Pokorski
Michał Pokorski 03.04.2025 10:52

Nie do wiary, co Szczęsny powiedział o walce z ter Stegenem. Burza po słowach Polaka

Wojciech Szczęsny
fot. screen X/ TVP Sport

Wojciech Szczęsny błyszczy w bramce FC Barcelony, ale do gry powoli wraca Marc Andre ter Stegen. Niemiec będzie robił wszystko, aby zabrać Polakowi miejsce w składzie. Jedna ze stacji telewizyjnych postanowiła zapytać 34-latka, jak postrzega potencjalną walkę z ter Stegenem. Szczera odpowiedź Szczęsnego.

Wojciech Szczęsny w FC Barcelonie

Wojciech Szczęsny najpierw ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery, a niedługo później postanowił definitywnie pożegnać się z profesjonalnym futbolem. Przez ponad dekadę był kluczową postacią w polskiej kadrze, rozgrywając 84 spotkania, w których stracił 83 bramki i 34 razy zachował czyste konto. Jego rola w historii polskiej piłki jest niepodważalna, a liczne sukcesy na klubowym poziomie – zdobywane z Legią Warszawa, Arsenalem Londyn czy Juventusem Turyn – tylko potwierdzają jego wyjątkowe umiejętności i klasę.

ZOBACZ: Nie do wiary, ile trzeba zapłacić za mecz Polski z Mołdawią. Kwota rozwścieczyła kibiców

Jednak po krótkiej przerwie od futbolu Szczęsny niespodziewanie powrócił do gry. W październiku 2024 roku dołączył do FC Barcelony, by zastąpić kontuzjowanego Marca-André ter Stegena. Niemiecki golkiper doznał poważnego urazu we wrześniu, co wykluczyło go z gry na dłuższy czas. Barcelona musiała pilnie znaleźć doświadczonego bramkarza, który zapewni stabilność defensywie. Wybór padł na Szczęsnego, który po latach gry w Serie A zdecydował się na nowe wyzwanie w La Liga.

Szczęsny
Wojciech Szczęsny, fot. KAPiF

Na swoją pierwszą szansę w nowym klubie Polak musiał jednak poczekać do stycznia 2025 roku. Wtedy to Iñaki Peña, dotychczasowy numer jeden w bramce Barcelony, stracił zaufanie trenera po serii słabszych występów oraz spóźnieniu na odprawę przed meczem o Superpuchar Króla. Hansi Flick postawił na Szczęsnego, który szybko udowodnił swoją wartość. Jego doświadczenie, pewność siebie i stabilność w grze sprawiły, że niemiecki szkoleniowiec zaufał mu i powierzył mu rolę podstawowego bramkarza drużyny.

Decyzja Flicka wywołała sporo emocji wśród kibiców i ekspertów. Niektórzy uważali, że Peña powinien dostać kolejną szansę, jednak szkoleniowiec Barcelony był konsekwentny i jasno dawał do zrozumienia, że Szczęsny jest jego pierwszym wyborem. W trakcie konferencji prasowych wielokrotnie chwalił Polaka za profesjonalizm, zdolności przywódcze i umiejętność organizowania gry defensywnej.

Jednak sytuacja w bramce Barcelony wciąż pozostaje dynamiczna. Rehabilitacja Ter Stegena postępowała szybciej, niż początkowo zakładano. Niemiec niespodziewanie wznowił treningi i kilka tygodni temu pojawiły się pierwsze nagrania z jego powrotu na boisko. To sprawia, że rywalizacja o miejsce w bramce Blaugrany znów się zaostrza.

Pierwszy taki mecz Szczęsnego w FC Barcelonie. Tego jeszcze nie było

FC Barcelona wygrała z Atletico Madryt. Bezrobotny Wojciech Szczęsny

Wczoraj FC Barcelona stanęła do rewanżowego starcia z Atlético Madryt w półfinale Pucharu Króla. Pierwsze spotkanie było pełne emocji i zakończyło się spektakularnym remisem 4:4, co sprawiło, że kibice z niecierpliwością wyczekiwali kolejnego pojedynku.

Tym razem w wyjściowym składzie „Blaugrany” zabrakło m.in. Roberta Lewandowskiego, jednak od pierwszej minuty na boisku pojawił się Wojciech Szczęsny. Barcelona od samego początku przejęła inicjatywę, narzucając swoje warunki gry i całkowicie kontrolując przebieg rywalizacji. Zespół Hansiego Flicka grał ofensywnie, regularnie stwarzając groźne sytuacje pod bramką rywali.

Dominacja gospodarzy przyniosła efekt w 27. minucie, gdy Ferran Torres wykorzystał fenomenalne podanie od Lamine Yamala i precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza Atlético. Jak się później okazało, była to jedyna bramka tego wieczoru – w drugiej połowie wynik nie uległ już zmianie.

Barcelona w pełni zasłużyła na zwycięstwo, a jej piłkarze nie pozwolili Atletico na rozwinięcie skrzydeł. Dzięki temu triumfowi ekipa z Katalonii zapewniła sobie awans do wielkiego finału Pucharu Króla.

Dzień przed meczem Hansi Flick wziął udział w konferencji prasowej, która przyciągnęła uwagę nie tylko ze względu na nadchodzący pojedynek, ale również z powodu pytań dotyczących rywalizacji w bramce. Jak przyznał niemiecki szkoleniowiec, w najbliższych meczach pierwszym bramkarzem będzie Wojciech Szczęsny. Podkreślił, że drużyna jest w kluczowej fazie sezonu i nie ma teraz miejsca na rotacje między słupkami. Flick zaznaczył, że polski golkiper daje zespołowi stabilność, dlatego to on stanie w bramce w tym decydującym momencie.

Ter Stegen był dziś na boisku, wszystko było w porządku. Ale musimy poczekać i zobaczyć, kiedy poczuje się lepiej. To nie czas na podejmowanie decyzji. Musimy skupić się na środowym meczu [z Atletico Madryt w Pucharze Króla - red.]. Jeszcze o tym porozmawiamy. Jest czas. Ważne jest to, że Marc robi dobre postępy i cieszymy się, że jest już na tym etapie rekonwalescencji - powiedział Hansi Flick, cytowany przez Barca One.

Mimo to Marc-André ter Stegen wraca do gry i z każdym dniem prezentuje się coraz lepiej na treningach. Niemiecki bramkarz nie ukrywa, że jego celem jest odzyskanie miejsca w podstawowym składzie i zamierza o nie walczyć.

Mam wokół siebie świetny zespół, dobrze radzę sobie z każdym rodzajem presji i jestem głodny gry w najbliższym czasie - choć nie mam tu konkretnej daty w głowie. Jeśli dobrze poradzę sobie z obciążeniami treningowymi i wszystkimi innymi aspektami ćwiczeń drużynowych, to 'szturchnę' trenera, żeby wiedział, że jestem gotowy - powiedział ter Stegen w wywiadzie dla Bilda.

Tuż po meczu z Atletico Madryt, całą sytuację postanowił skomentować Wojciech Szczęsny. Polski bramkarz nie owijał w bawełnę ws. powrotu Marca Andre ter Stegena.

ZOBACZ TEŻ: Kompromitacja PZPN-u poszła w świat. O fatalnych obrazkach z Polski mówią już wszyscy

Wojciech Szczęsny szczerze ws. rywalizacji z ter Stegenem

W meczu z Atlético Madryt Wojciech Szczęsny był niemal bezrobotny, ale mimo to zachował czyste konto, a jego występ można ocenić pozytywnie. Barcelona zdominowała rywali, dzięki czemu polski bramkarz nie musiał interweniować ani razu. Po końcowym gwizdku udzielił wywiadu dla TVP Sport, w którym podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat spotkania oraz swojej sytuacji w klubie.

Jednym z tematów, który pojawił się podczas rozmowy, była jego rywalizacja z Marc-André ter Stegenem. Szczęsny nie unikał tego wątku i zdecydował się na szczerą odpowiedź. Przyznał, że liczy się z możliwością utraty miejsca w podstawowym składzie po powrocie niemieckiego golkipera do pełni formy.

Nie będę miał absolutnie żadnego problemu, jeśli Marc wróci i to miejsce w bramce po prostu sobie weźmie. Chcę pomagać zespołowi i spisywać się jak najlepiej na boisku, ale jeśli trener uzna, że wraca kapitan zespołu i broni, to dla mnie jest to sytuacja zrozumiała - powiedział Szczęsny dla TVP Sport.

Polak zaznaczył, że rywalizacja na najwyższym poziomie jest czymś naturalnym, a on sam skupia się na jak najlepszej grze i pomaganiu drużynie, kiedy tylko dostaje szansę. Dodał również, że decyzja o obsadzie bramki należy do trenera i niezależnie od sytuacji, będzie wspierał zespół w walce o trofea.

Wypowiedź Szczęsnego pokazuje, że zdaje on sobie sprawę z trudnej pozycji, w jakiej się znajduje, ale jednocześnie podchodzi do niej z pełnym profesjonalizmem. Jego przyszłość w Barcelonie pozostaje otwartą kwestią, a najbliższe tygodnie pokażą, jaką rolę wyznaczy mu Hansi Flick.