Iga Świątek cesarzową Rzymu. Sabalenka sfrustrowana, rakieta poleciała
Iga Świątek nie ma sobie równych. Już drugi raz w ciągu krótkiego czasu przekonała się o tym Aryna Sabalenka, która ponownie musiała uznać wyższość swojej największej rywalki w finale WTA Rzymu. W pewnym momencie Białorusinka nie wytrzymała i cisnęła rakietą o kort.
Iga Świątek - Aryna Sabalenka: kolejne spotkanie w finale turnieju WTA
Iga Świątek ma ogromną przewagę nad resztą stawki rankingu WTA. Między raszynianką a drugą Aryną Sabalenką jest aż 3412 punktów różnicy. Ta powiększyła się po ostatnim finale Mutua Madrid Open, który trwał ponad 3 godziny. Górą okazała się Iga, tym samym rewanżując się na Białorusince, która zwyciężyła z Polką w Madrycie przed rokiem.
Los skojarzył obie tenisistki także w finale WTA Rzymu. Świątek stanęła przed szansą zdobycia trzeciego trofeum w “Wiecznym Mieście”.
Dwa przełamania Igi Świątek w pierwszym secie. Sabalenka bez szans
W pierwszym secie na prowadzenie wyszła najpierw Aryna Sabalenka, która wykorzystała swoje podanie. Kolejne trzy punkty należały już do Igi Świątek , której udało się doprowadzić do przełamania. Białorusinkę stać było na zaledwie jeszcze jednego gema i to by było na tyle ze strony drugiej rakiety rankingu WTA w tym secie. Raszynianka całkowicie zdominowała przeciwniczkę i ponownie przełamała serwis Sabalenki. Świątek wykorzystała pierwszą piłkę setową i wygrała tę rundę 6:2 .
ZOBACZ: Problemy na korcie i poza nim. Niespodziewany wpis Hurkacza w środku nocy
Iga Świątek zabójcza w obronie i ataku. Sabalenka nie wytrzymała, rakieta poleciała
Drugiego seta ponownie lepiej zaczęła Aryna Sabalenka. Tym razem trzykrotnie wychodziła na prowadzenie i wydawało się, że Iga będzie miała problemy. Polka była jednak świetnie dysponowana, czego dowodem jest siedem wybronionych break pointów . Ponadto liderka rankingu WTA nie dawała się przełamać, a przejawem bezsilności Białorusinki był moment trafienia przez nią piłki w siatkę i wyrównania stanu rywalizacji na 2:2. W tym momencie Sabalenka rzuciła rakietą o kort.
Po tym zdarzeniu udało jej się jeszcze raz wyjść na prowadzenie 3:2, jednak dalsza faza seta należała już tylko do Świątek. Polka wykorzystała złe morale Sabalenki i dwukrotnie ją przełamała. Raszynianka dopięła swego, wykorzystując drugą piłkę mistrzowską i tym samym po raz trzeci zwyciężając na kortach w Rzymie .